Bloog Wirtualna Polska
Są 937 672 bloogi | losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS
Kategorie

koniec

piątek, 04 maja 2007 17:37
Nie będę już pisać tutaj ani nigdzie indziej. Nie sprawia mi to już przyjemnosci jak dawniej. Jeśli chodzi o nas to nie wiem jaki będzie final, bo ostatnio wyszla na jaw jedna sytuacja i teraz nie wiem co dalej. Dziekuje tym, którzy zagladali. paaaaaaaa

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1798662,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

;)

sobota, 07 kwietnia 2007 11:53

Zaniedbuję ostatnio trochę tego bloga, ale nie mialam coś ochoty pisać :/ Próbuję pisać moją pracę mgr, ale mam wrażenie, że jej nie skończę. Co chwile okazuje się, że czegoś nie wiem...

Z moim slonkiem ostatnio milutko spędzamy sobie czas. Chyba ze 2 tygodnie temu byliśmy sobie w sobot nad zalewem, wzielismy sobie kocyk i rozmawialiśmy. Od wakacji przeprowadzamy się do Warszawy. Slonko szuka już tam pracy od 2 miesięcy, narazie z marnym skutkiem, no ale wielkie ma ambicje i może dlatego :) Jedziemy teraz po świętach na jeden dzień do Wawy to poskladamy cv gdzie się da. Poza tym w lipcu się zaręczamy, bo bez sensu mieszkać razem tak bez niczego :) znaczy my do takich wniosków doszlismy. Zresztą po moim poprzednim związku już chyba nie chcę "chodzić" Bóg wie ile, bo mam poczucie, że zmarnowalam tamte 4 lata na poznawanie kogoś, kto tak na prawdę od początku nie byl taki jak chcialam. Teraz już mam oczy szeroko otwarte, nie mam żadnych wątpliwości i wiem, że przy nim będę najszczęśliwszą osobą na świecie pod warunkiem, że razem zamieszkamy, bo ta odleglość obecna czasem mnie dobija. No ale dla kochanej osoby czlowiek zniesie wiele. Kochane moje, z okazji zbliżających się świąt życzę Wam radości, milości i takiej pewności co do swojej polówki jaką ja teraz mam. Buziaki dla wszystkich :*



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1651791,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

wczoraj też byl.

poniedziałek, 12 marca 2007 11:43
Wczoraj też byl, z wlasnej woli przyjechal, co wcześniej się nie zdarzalo. Znaczy przyjeżdzal chyba z wlasnej woli, ale nie w sobotę i niedziele. Byliśmy na spacerze, generalnie spędziliśmy milo czas. Jest mily strasznie, ale boję się, że nie będę mu ufać. On mówi, że może czekać cale życie, żebym chociaż mu trochę zaczela ufać i tlumaczy, że nie spotkal się z nią, bo chcial tylko dlatego, że niby mial tego wszystkiego dosyć czego dowiadywal się od znajomych i chcial z nia to wyjaśnić. Narazie jest jak jest, z biegiem czasu zobaczymy jak to wszystko się rozwinie. Wiem, że mu zależy, ale jeśli ja pokażę, że mi zależy bardziej, to będzie rozbil co chce. Myślę, że przez ten tydzien wiele zrozumial, boję się tylko, żeby to chwilowe nie bylo...

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1507754,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

?

niedziela, 11 marca 2007 11:19
Dawno nie pisalam, ale jakoś nie mialam ochoty. Byliśmy w tym Krakowie. Mieliśmy fajną kwaterę, generalnie wszystko bylo ok. Po powrocie nie bylo jednak juz  tak super, już nie mialam sily z jego tajemnicami, przez 2 tygodnie doprosić się nie moglam, żeby przylal mi jakiegoś normalnego esa, jak już byly to jednowyrazowe, wymuszone przeze mnie. Nie mialam już sily z tym wszystkim. Jak z nim rozmawialam przez tel mówil, że już dobrze, że za bardzo nie mial czasu, ale się postara po czym...znów robil to samo...W niedziele domyślilam się dlaczego tak bylo. Przyjechal do mnie kolo 15ej, mial spędzić ze mną trochę więcej czasu po czym kolo 19ej zaczal go dziwnie brzuch pobolewać. Powiedzial, że musi pojechać do domu!!! No to się wkurzylam cholernie. Powiedzialam, że pojade z nim i napewno mu przejdzie to potem mnie odwiezie, ale strasznie się bronil. Normalnie czulam, że coś ukrywa, ale nie dawalam za wygraną. Powiedzialam, że i tak pojadę i tak. W końcu po 10 minutach malo skutecznego odwodzenia mnie od tego pomyslu powiedzial, że...o 21ej jest umówiony ze swoją BYŁĄ!! no to życzylam mu szerokiej drogi i pojechal. Przez 3 dni nie odbieralam tel mimo, że dzwonil ciągle. Po 3 dniach powiedzialam mu, że mam nadzieje, że z nią będzie szczęśliwy itd, ale on oczywiście twierdzi, że nie widywal się z nią wcześniej, że musial się spotkać, żeby coś wyjaśnić...jakoś to tlumaczenie nie jest dla mnie jasne. Ale wiele rzeczy stalo się jaśniejszych...być moze myślal, że wrócą do siebie...nie chcial, żebym do niego jeździla, żeby ktokolwiek mnie znal...doszlam do wniosku, że nie warto przeżywać po raz kolejny tego samego...Codziennie wysylal mi po kilkadziesiąt smsów z przeprosinami. No ale ja nic się nie odzywalam, powiedzialam mu, że ja jestem w stanie wszystko zrozumieć, ale nie będę z nikim konkurować o czyjeś uczucia i jeśli chce byc z nią to droga wolna. Chcial przyjechać w tygodniu, ale powiedzialam, że nie chcę. Wczoraj byl. Uświadomilam go, że nie mam zamiaru się do końca życia zastanawiać czy mnie klamie czy nie, nie mam zamiaru dociekać jakichś dziwnych tajemnic itd. Wyjaśnil mi dlaczego musial się z nią spotkać, nie wiem czy w to wierzyć czy nie...powiedzial, że zaczal od jakiegoś czasu dowiadywać się od znajomych, że niby ona im mówila, że są zaręczeni i że normalnie się spotykają. Nie wiem czy to prawda, bo trochę dziwne, że nagle, po pól roku od ich rzekomego zerwania ona sobie o nim wspanialomyślnie przypomina...a może to on o niej? Codziennie prosi mnie o szanse dla nas, mówi, że nie będzie mógl inaczej żyć, że jego życie beze mnie nie ma sensu...ale ja już nie wierzę w takie slowa...nie wiem co mam zrobić.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1502294,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

już po...

środa, 14 lutego 2007 13:48
No i już po wizycie. Pojechalam do niego w poniedzialek popoludniu. Do końca mialam wrażenie, że coś wymyśli, że nie będzie się chcial widzieć. No ale nic takiego się nie stalo. Wyjechal po mnie i pojechaliśmy do niego. Rzeczywiście mial ten remont. Prawdę mówiąc już nie wierzylam w to, myślalam, że może specjalnie tak mówi, żebym nie pojechala. Rodziców za bardzo nie oblukalam, bo ojciec siedzial w lazience i coś wiercil a mama potem wyszla do sklepu i już przed moim wyjściem nie wrócila. Mieszkanie jak mieszkanie, nie mial się na pewno czego wstydzić, więc trochę nie rozumiem tego zachowania. Mialam nadzieję, że dzisiaj dlużej się zobaczymy, ale musial iść do pracy na 13 do 21ej, wiec przyjedzie kolo 22ej dopiero :/ Mam nadzieję, że wyjazd wypali, bo na dzień dzisiejszy już niczego nie jestem pewna.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1362533,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Wizyta

poniedziałek, 12 lutego 2007 11:55

Hmm jakoś ostatnio ciężkie dni mam. Bylo tak, że nawet się rozstaliśmy, bo już nie moglam wytrzymac z tymi jego tajemnicami. Nie moglam odwiedzić go w domu, jak jechalam do jego miasta to musieliśmy się gdzieś tulać po jakichś pizzeriach albo u niego w pracy, albo w kinie, bo DO DOMU NIE MOŻNA I KONIEC. Nie moglam wydusić dlaczgego tak wlaśnie jest, bylam coraz bardziej rozdrażniona, on zresztą też. Tlumaczyl się remontem, no ok, ale wcześniej mówil, że po nowym roku. Nowy rok się zaczal, wymyślil remont, ciekawe co po remoncie by bylo. Bez sensu się czulam, tak jakbym się silą wpraszala a chyba nie tak powinno być. Nie odzywal się przez 2 dni, focha strzelil konkretnego. W sobote po 23ej zadzwonil i gadalismy z pol godziny. Postawilam sprawę konkretnie, albo skończa się te tejamnice, albo nie ma sensu nawet marnować czasu na tą rozmowę. Stanelo na tym, że powiedzial, żebym przyjechala do niego dopoludnia we wtorek czyli jutro. No i wstępnie się zgodzilam. Potem jednak pomyslalam, że wtedy może nie być nikogo w domu, wiec powiedzialam mu, że nie mogę we wtorek i będę dzisiaj. No i nie wiem czy jest ucieszony ale stanelo na tym, że jadę. mam nadzieję, że nic nie wymyśli. Chcialam żeby byli rodzice, bo UWAGA jestesmy ze sobą 4 miesiące a u niego nikt nie wie o moim istnieniu. Jako, że nie mieszkamy w jednym mieście, więc zaczynam schizować, że ma inną, że spotyka się z kimś na boku itd...że może rodzina wie o tamtej...normalnie wyobraźnia podsuwa mi najczarniejsze scenariusze...Z tym wyjazdem do Krakowa nie wiem co będzie. Zaliczka wplacona, wyjazd byl planowany 16 lutego, w piątek...dzisiaj mam nadzieję pogadamy na ten temat...

Nie moge  się zmotywować do pisania tej pracy, zresztą wiecie jak się można skupić na nauce kiedy w związku coś jest nie tak :/ Mam nadzieję, że jeszcze coś popiszę w te wolne dni, bo do szkoly idę dopiero 22 lutego.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1351257,trackback

komentarze (1) | dodaj komentarz

sesyja wredna

wtorek, 23 stycznia 2007 15:06

Jakoś nie moglam zebrać się za napisanie kolejnej notki. Sesyja wstrętna, paskudna, zlowroga, spędzająca sen z powiek dobiega końca tzn. jeszcze się teoretycznie nie zaczela, ale ja już kończę :) Ustaliliśmy już, że jedziemy do Krakowa 16-19 lutego, czyli w moje urodzinki będziemy razem :) Z naszym widywaniem za bardzo nic się nie zmienilo. Raz w tygodniu, czasem dwa razy...Nie wiem jak dlugo ja tak pociągne. Nawet przez myśl mi nie przechodzilo, jak cięzkie mogą być takie związki na odleglość. No ale ja muszę z nim być, niczego nigdy tak bardzo nie chcialam. Wierzę jak glupia, że nam się uda, że dotrwamy do tych wakacji i wyjedziemy już razem. Pewnie nie raz będzie nam jeszcze ciężko, ale wiele bym dala żeby to wszystko wytrzymać.

Dzisiaj byl u mnie, przyjechal o 10ej rano. Widzieliśmy się tylko niecale 3 godzinki, ale dobre i to. Teraz chyba dopiero w piątek albo niedziele :/ Już kolo czwartu zawsze jest punkt kulminacyjny mojej zlosci, na wszystko. To chyba tesknota, bo szukam pretekstów żeby sie poklocić. Potem, jak przyjeżdza to o wszystkim zapominam, wystarczy, że przyjdzie i przytuli.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1241754,trackback

komentarze (0) | dodaj komentarz

:]

poniedziałek, 08 stycznia 2007 23:01

Slonko bylo wczoraj, obejrzeliśmy sobie filmik, zrobiliśmy sobie też sesję zdjęciową :] aha i jeszcze moim psiakom.. ale chyba trochę za wcześnie, bo jak się je wyjęlo z ich lozeczka to nogi im się na plytkach rozjezdzaly i jakoś nie umieją jeszcze pozować. Planujemy ostro ten nasz wyjazd, ale jeszcze nie wiemy gdzie. Mamy pod uwagę Zakopane i Kraków, ja bardziej zakopane, Slonko za Krakowem. Jakoś musimy to ustalić.

Jakoś mi smutno, bo dziś w ogóle nie gadaliśmy, po pracy mial iść do ojca do warsztatu pomóc mu, jest godzina 23 a jego jeszcze nie ma :/ Pójdę zaraz spać i nie będę na niego czekać, bo jutro muszę wcześnie wstać i prawie caly dzień w szkole :/ Muszę jeszcze przygotowac sobie pytania na seminarium a tak mi się nie chce.



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1156918,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

Sylwek

poniedziałek, 01 stycznia 2007 14:26
Wrócil na Sylwestra!! Wogóle to bylo tak, że wrócil w sobotę. Nic mi nie powiedzial, dopiero niespodziewanie odezwal sie na gg. Byl w domy już kolo 12ej w poludnie, więc myslalam, ze przyjedzie do mnie. No ale wyszlo tak, że nie przyjechal i nawet o tym nie wspomnial. Wkurzylam się, bo w esach wczesniej caly czas pisal jaki to steskniony jest i w ogole...no i powiedzialam, ze wieczorem wychodze gdzies tam i juz mnie nie bedzie na gg. Jakos tak nieprzyjemnie bylo. W niedziele niby juz esy w miare normalne pisalismy, no ale na temat Sylwka dalej nic nie mówil, ja nie pytalam. Kolo 14ej wyslalam mu esa, czy mam rozumieć, że dzisisjszy wieczór nie spędzamy razem i zeby odpisal, bo tak to jeszcze gdzies sie wprosze. On do mnie esa, że po tym jak wczoraj sie posprzeczalismy to stwierdzil, ze idzie do pracy. No to sie wkurzylam na maxa. Nie tyle o to, że nie chcial spędzic ze mną sylwestra, ale przede wszystkim o to, ze kilka dni wczesniej dzwonil i jak powiedzialam, ze kolega mnie zaprosil to powiedzial, ze on nie chcialby zebym poszla, wiec myslalam, ze chce zebysmy spędzili go razem. Zadzwonilam do niego i podziekowalam za to, co zrobil i stwierdzilam, że jeśli tak podchodzi do sprawy to dziekuje za znajomość. Mówie mu, ze mogl chociaz powiedziec wczesniej, ze nie bedziemy razem to bym sobie cos zorganizowala. No ale on mówi, ze nic już nie zrobi, bo powiedzial szefowi, że pomoże muzykom rozlozyc sprzet i już kolo 21ej, że przyjdzie. No więc pytam się po co gadal, że mu zalezy i tak dalej. On mowi, ze mu zalezy, no ale że sie poklocilicmy wczoraj to idzie do pracy. Powiedzialam więc, że jeśli ma ochote zeby bylo dobrze, to albo spędzi ten wieczor ze mną albo mówimy sobie dziś do widzenia. Powiedzialam, ze nie interesuje mnie jak to zrobi i wybór należy do niego. No i zadzwonil za pol godziny, że jest akurat u szefa i że przyjedzie do mnie. Coś tam wspomnialam, ze pewnie wogole do tej pracy iść nie musial a ten mi daje szefa do telefonu :/ normalnie porazka, wogole nie wiedzialam co mam powiedziec temu szefowi, bo wygladalo jakbym mu nie wierzyla :/ no ale koles zaczal zyczenia skladac i szybko dal sluchawke mojemu Ł. Nieomieszkalam zagrozic mu utratą życia za to, co zrobil. No ale przyjechal kolo 18ej. Wyjasnilismy wszystkie zalegle sprawy. Obiecal, ze poświęci mi więcej czasu, że bardzo chce żeby bylo tak jak wcześniej...Przyszedl moj brat, potem poszliśmy do rodziców na dól na jedzonko. O polnocy byl szampan i zyczenia. Potem poszlismy na gore do mnie, pogadalismy troszkę i poszlismy spać. To byl najcudniejszy Sylwester jaki przezylam mimo, że nie zapowiadalo się, że taki bedzie.

Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1120675,trackback

komentarze (2) | dodaj komentarz

smutno

wtorek, 26 grudnia 2006 16:12

Smutno mi jakoś w te święta. Wczoraj byloby 4,5 roku z moim bylym, bawialabym się na weselu jego siostry ciotecznej. Nie chcialabym do niego wrócić, ale chyba jednak nie chce spotkac go kiedys z inną na ulicy...z tego wszystkiego nie moglam zasnąć, przed oczami mialam te wszystkie wspolne chwile.

Moje Slonko siedzi u babci, zapomnial wziąć ladowarki, więc kontaktu nie ma :/ Może jutro kupi jakąś ladowarkę. Chcialabym żeby wrócil na tego Sylwestra, bo jakoś nie pamiętam kiedy siedzialam ostatni raz w domu. Mogę nawet posiedzieć w domu byle z nim.

Oglądam sobie dzisiaj filmy, mam zamiar się pouczyć, ale mi sie nie chce. Wlaśnie Slonko dzwonilo, przelozyl kartę do czyjegos tel, nie gadaliśmy dlugo. Zdązyl powiedzieć, że nie chce mu się już tam siedzieć i ze wolaby być ze mną. Może jednak jest nadzieja, ze wrócą szybciej?

UWAGA, ODNALAZLAM MÓJ STARY BLOG, ale pozostanę tutaj :] Jesli ktoś ma ochotę to zapraszam, jest w linkach po prawej stronie, haslo dla nowych - Nokia



Podziel się:
Trackback: http://bloog.pl/id,1090112,trackback

komentarze (3) | dodaj komentarz

 12  »

czwartek, 17 maja 2012

Licznik odwiedzin:  807 (wersja testowa)

Kalendarz

« maj »
pn wt śr cz pt sb nd
 010203040506
07080910111213
14151617181920
21222324252627
28293031   

O moim bloogu

o mnie

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Lubię to